Nocą nad wodą
30 sierpnia 2016
szybkie-jednodniowki
Szybkie jednodniówki
27 września 2016

W poszukiwaniu pięknej przyrody

Witajcie moi drodzy!

Minęło trochę czasu od ostatniego tekstu więc warto sprawdzić co u Was słychać.
Jak tam sezon? Rybki biorą? Biero Panie czy nie biero?
U mnie… „Tak średnio bym powiedział, tak średnio”. Tragedii jednak nie ma- coś tam się złapie, coś się wypuści.
W ogóle zabierając się za pisanie, tak sobie myślałem- „Ziemba pisz pozytywnie, daj ludziom fajny przekaz” i chciałbym, żeby tak właśnie było.

Ostatnio miałem trochę marny humor, bo widok koparki nad brzegiem rzeki zawsze mnie w taki wprawia. Złościłem się bo Wieprz w Tarnogórze został rozkopany i wygląda teraz jak jakaś pustynia, po której przejechały czołgi. Zawsze jest jednak jakiś pozytywny aspekt, na przykład to, że woda już zaczyna „regulatorom” robić na złość. Brzegi tak starannie przycięte, równiutkie pięknie się obsypują, robią się nowe miejsca, tylko czekać aż spłoszone bobry wrócą i porobią znów swoje ścieżki. Kilka tygodni, ze dwie ulewy i rzeka znów zacznie nabierać kształtów… szkoda tylko, że drzewa tak szybko nie rosną.

Dla porównania wrzucam kilka zdjęć obrazujących różnicę, przed i po „zabiegu”.

Rzeka przed zmianą biegu

Rzeka Wieprz

Rzeka rozkopana

Działania koparki

Piękno polskiej przyrody

Tęskniłem za widokiem drzew nad brzegiem rzeki, więc wybrałem się z tatkiem w dół Wieprza, jakieś dwadzieścia kilometrów od Krasnegostawu.
Od razu zrobiło mi się lżej na sercu, naładowałem baterie i przyjrzałem się rzece takiej jaką kocham- dzikiej, zacienionej, tętniącej życiem… przyroda jest tak cudowna i piękna… gdybyśmy tylko mogli zostawić ją w spokoju. Przy okazji złowiłem kilka rybek, okonie, karasie srebrzyste, jazgarze… same „kloce”, ale jak na pierwszy wypad na nowy teren to i tak super.

Byliśmy też na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim. Piękne są te nasze jeziora. Co prawda niektóre z nich mają obecnie wciąż kolor zielony z zerową widocznością w wodzie, ale w innych woda jest krystalicznie czysta i przejrzysta. Na wielu z nich odpady odprowadzane przez ludzi doprowadziły do użyźnienia i zachwaszczenia, ale co najważniejsze tętni w nich życie. Mimo, że kłusownictwo jest tam straszne i rybostan jest systematycznie wyniszczany wciąż można coś złapać i przy okazji napatrzeć się na piękno natury.

Piękno polskiej przyrodyPolska przyroda

 

Jakie rybki pływają w jeziorach?

Zacząłbym od wzdręg. Są ich tam miliony. Miliony pięknych czerwono – złotych ślicznotek, od których roi się przy każdej trzcinie. Myślę, że każdy kto złowił krasnopiórkę wie, jak ładne to stworzenie.

Kolejna ryba, której na Łęczyńsko-Włodawskim jest bardzo dużo to okoń. Pasiastych wariatów jest tam naprawdę sporo. Jest to dla nich znakomite środowisko, masa jedzenia, pełno chwastów i trzcin, w których można się ukryć, świetna przejrzystość wody, dająca możliwość obserwacji potencjalnej zdobyczy. Wszystko to sprawia, że okonie mają się świetnie. Ich kolor też bardzo by się Wam spodobał. Ciemne dno i czysta woda sprawiają, że są one ciemne o  jaskrawoczerwonych płetwach. Przepiękne drapieżniki, które potrafią dać wędkarzowi ogrom frajdy.

Następny będzie „koluch”, znaczy się „byczek” czyli sumik karłowaty. Od razu mówię – jeśli złapię takiego, nie zabiję go, nie wyrzucę w trawę, nie rozdepczę, nie będę traktował stworzenia jak śmiecia, bo Związek mówi, że to nie ryba, tylko chwast. Chwasty to moja teściowa w ogrodzie tępi. Nigdy nie widziałem, żeby wyrwała tam jakiegoś sumika…
Ktoś je kiedyś wpuścił, są, żyją… mleko się rozlało. Karpi też 1000 lat temu u nas nie było, teraz są i niech będą jak najdłużej, nie widzę by ktoś chciał je „eliminować”.
Koluchów na pojezierzu jest pełno.  Jak już mają coś chrupać, niech to będą koluchy. Czemu nie?
Owszem, te ryby w zbyt dużej ilości są kłopotliwe dla ekosystemu, więc jak czasem trafią na stół, nic strasznego się nie stanie.

Są one piekielnie smaczne, nie mają ości, nie trzeba ich skrobać.
Sam zabijam ryby niezwykle rzadko. Wierzę, że C&R ma sens, ale muszę przyznać, że „koluszka” czasem sam bym schrupał.

Przyroda polskich jezior

Płoć

No muszę Wam powiedzieć, że w tym roku na początku lata odwiedziłem jedno z jezior ( nie będę podawał nazw konkretnych zbiorników, bo nie tylko porządni wędkarze mają tu dostęp ) i poszedłem na spacer na mostek, usytuowany na plaży. Nie uwierzycie jak bardzo byłem zdziwiony, gdy zobaczyłem, że na piaseczku, na głębokości może czterdziestu centymetrów pływają piękne płocie. Ryby „na oko” około trzydziestu pięciu centymetrów. Nie jedna, nie dwie, ale całe stado! No serce człowiekowi rośnie normalnie. Pomimo presji kłusowniczej, wędkarskiej, turystycznej wciąż są tam takie piękne stworzenia. Nie próbowałem ich wtedy złowić, po co? Oglądałem je jak w akwarium, wiedziałem, że tam są piękne, zdrowe. Czego chcieć więcej?

Szczupak

„Zębaty się trzyma”. Wyciera się co roku, ale z racji tego, że jest smaczny i raczej łatwy do złowienia, nie ma go zbyt dużo. Można jednak trafić większe sztuki, tylko nie ma co się nastawiać na łowienie ich regularnie w dużych ilościach. Metrzak to rzadko spotykane zjawisko, a szkoda. Na naszym pojezierzu mogłyby one rosnąć do bardzo dużych rozmiarów, mają ku temu wszelkie możliwości, tylko niestety zazwyczaj spotyka je inny los.

Karp. Karpie były, są i mam nadzieję, że będą. W dzisiejszych czasach ich ilość jest ograniczona, ale na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim można trafić naprawdę solidne karpiska. W związku z tym, że łowienie z brzegu na wielu jeziorach jest trudne, karpiarze wiele jezior omijają. Są jednak fachowcy łowiący z łódek i pomostów. W większości przypadków złowienie karpia na pierwszym wyjeździe to łut szczęścia- przypadek. Jeśli jednak ktoś ma więcej czasu, zechce włożyć wysiłek w przygotowanie miejsca i nęcenie to nagrodą może być ryba życia.

Wspomniane gatunki to nie wszystko. Są jeszcze karasie, liny, leszcze, sandacze i inne. Pojezierze jest duże i zawiera wiele zbiorników. Żeby je zwiedzić i poznać potrzeba dużo czasu. Życzę Wam byście ten czas znaleźli i sami przekonali się, jak piękne miejsca można na Lubelszczyźnie ujrzeć.

Użyźnione jezioro

Dostać się do miejsc wyjątkowych – przyroda przede wszystkim

Jaki z tego wniosek? Spytacie. A no taki, że nawet jak trafi się trudny czas – wasze łowisko się popsuje, ktoś spuści ze smyczy koparki i poszczuje je na rzekę, stanie się coś co Was zdołuje, zdenerwuje, uprzykrzy Wam łowienie… nie wolno się łamać.
Nasz kraj jest jaki jest – z jednej strony przepiękny, z drugiej zaś przyroda traktowana jest tak, a nie inaczej i dopóki to się nie zmieni musimy szukać pozytywów, innych rozwiązań, nowych miejsc.

Ja właśnie tak zrobiłem. Odpuściłem zawody w kopaniu koryta i pojechałem tam gdzie samo spojrzenie na otaczający świat sprawia, że jestem szczęśliwy.

Jestem przekonany, że w Waszych okolicach też są takie piękne, urocze miejsca, miejsca które sprawiają, że czujecie się wyjątkowo, że pojawia się uśmiech na waszych twarzach.. Jeśli chcecie się nimi dzielić, sprawiać że inni wędkarze też będą mieli okazje je poznać, możecie śmiało pisać w komentarzach. Jeśli zaś wolicie zachować je dla siebie, to macie ku temu pełne prawo.

Nieudana sesja zdjęciowa

Na zakończenie muszę Wam wyjaśnić czemu dziś niewiele jest zdjęć, a te które są nie miażdżą jakością.
Jakieś dwa tygodnie temu złowiłem w Wieprzu sandacza i chciałem zrobić mu zdjęcie.

W kieszeni miałem etui, w którym to etui znajdował się smartfon. Sandacz grzecznie leżał na miękkiej trawce, czekając aż zdejmę z niego fotkę, wtedy wyjąłem z kieszeni telefon… a w ręku pozostało mi tylko etui. Odpływający telefon sprawił, że „opadła mi kopara”. To był znak. Chwilę później nad brzegiem spotkał mnie mężczyzna, który powiedział mi, że mają kopać rzekę. Co zrobić? Forest Gump miał rację „Shit happens”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *