Lipień pospolity
16 stycznia 2015
losos-szlachetny
Łosoś szlachetny
22 stycznia 2015

Sztuczna regulacja rzek

Sztuczna-regulacja-rzek

Zima to pora roku, podczas której nad polskimi rzekami spotkać można wielu wędkarzy, którym nie straszny chłód, porywisty, często mroźny wiatr czy ujemne temperatury. To właśnie wtedy jest szansa na złowienie naprawdę sporych okazów klenia, leszcza, płoci czy jazia. Bez względu na to czy łowimy na spinning, przepływankę, spławik czy grunt, zimowe wędkowanie w rzece rządzi się swoimi prawami. Tekst ten jednak nie będzie kolejnym poradnikiem dotyczącym rzecznego połowu białorybu czy drapieżników, chociaż i takie z pewnością na naszym portalu się pojawią. Jego głównym celem jest zwrócenie uwagi na problem, który ma bardzo istotny wpływ na ilość ryb w naszych rzekach. Ilość, która jest niestety coraz mniejsza, a w przypadku niektórych gatunków oscyluje w granicach wyginięcia. Mowa tu oczywiście o sztucznej regulacji rzek, która stanowi zarówno w przenośni jak i dosłownie barierę w niezaburzonym rozwoju ryb w polskich rzekach. Dla wędkarzy temat ten ma ogromne znaczenie, chociaż czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Co z tymi rybami?

Ryby żyjące w rzekach z natury są oczywiście gatunkami wędrownymi. Bez względu na to czy mówimy tu o najpopularniejszych bywalcach naszych rzek, jak: leszcz, szczupak, okoń, pstrąg, lin, płotka czy kleń poprzez te mniej liczne, do których zaliczyć możemy miętusy, lipienie i inne, pokonywanie prądu rzecznego stanowi naturalną funkcję życiową wszystkich ryb żyjących w wodzie płynącej. Im niższa temperatura powietrza i oczywiście wody w rzekach, tym chętniej ryby spływają do zakoli, starorzecz, kanałów i innych miejsc o spokojniejszym nurcie, gdzie najczęściej przygotowują się do tarła. Te często odbywają się w mniejszych rzekach, dopływach i rozlewiskach.

Warto zwrócić uwagę na budowę ciała ryb rzecznych. Wiele z nich dzięki swojemu walcowatemu bądź torpedo-podobnemu kształtowi, silnym dużym płetwom i spłaszczeniu bocznemu, potrafi radzić sobie z naprawdę silnym prądem, zaś niektóre nawet z niewielkimi wodospadami. Jednak to co w skutecznym stopniu uniemożliwia ich dalszą wędrówkę, to nie efekt działania sił przyrody, a ludzka działalność.

Regulacja rzek, a życie ryb

Sztuczna ingerencja człowieka w rzeczny ekosystem jest tak stara jak nasza cywilizacja. Człowiek od wieków próbował wpłynąć na przestrzeń naturalną i kształtować ją po swojemu, by dostosować ją do swoich potrzeb, usprawnić osadnictwo, regulować bieg rzeki, magazynować wodę na cele gospodarcze czy obniżać poziomy wód gruntowych. Efekty takiej działalności, zwanej „ujarzmianiem rzeki” często są niezwykle zgubne dla ekosystemu, a więc także dla – najbardziej interesującego nas, wędkarzy elementu – czyli ryb. Najczęstsze działania człowieka mające na celu ingerencję w naturalny kształt doli rzecznych i ich przebieg, to: prostowanie biegu rzek, tworzenie na nowo przekroju poprzecznego, który byłby ujednolicony w wielu miejscach, odcinanie meandrów mające na celu „prostowanie” koryta rzecznego, niwelowanie spadków i wzniesień dna, poprawianie skarp, brzegów rzeki, obniżanie dna a także tworzenie zbiorników zaporowych czy tam.

regulacja rzek

Motywacja dla takiej działalności jest zrozumiała i szlachetna – wszak efektem tego będzie stworzenie nowych miejsc osiedlania się, co w dzisiejszych czasach jest jedną z najważniejszych potrzeb współczesnego świata, ochrona przeciwpowodziowa, zwłaszcza mając w pamięci tragiczne wydarzenia jakie dotknęły nas w 1997 i 2010 roku a także usprawnienie działalności gospodarczej i wykorzystywanie naturalnego potencjału rzek do rozwoju przemysłu energetycznego czy transportu a co za tym idzie – tworzenie nowych miejsc pracy. Często jednak zapominamy o niezwykle istotnych „efektach ubocznych” takich działań. Niszczenie naturalnej fauny i flory wodnej to jeden z tych najboleśniejszych. Wędkarstwo od pospolitego kłusownictwa różni się tym, że żadnemu wędkarzowi los ryb nie powinien być obojętny.

Najważniejsze negatywne skutki ludzkiej ingerencji w rzeki, z punktu widzenia zamieszkujących je ryb, to: niszczenie miejsc służących tarciu się ryb, poprzez zasypywanie i odcinanie meandrów i starorzeczy, gdzie wiele gatunków wpływa na okres rozrodu, likwidacja zakoli, miejsc o spokojniejszym nurcie, skarp, w których ryby mogą znaleźć schronienie przed rwącym prądem i innych niezbędnych „kryjówek”. Nie bez znaczenia jest także wycinanie drzew i roślinności około rzecznej. W efekcie masowo zanikają miejsca zacienione a co za tym idzie – o wyższym poziomie tlenu. Ryby, tak samo jak wiele innych wodnych organizmów, aby przeżyć, zmuszone są opuszczać takie tereny. Z kolei budowa wałów przeciwpowodziowych skutkuje zanikiem okresowych wylewów rzek na tereny nizinne. Wielu rybom m.in. szczupakowi, takie krótkotrwałe „rozlanie się” rzeki na okoliczne łąki, umożliwiało odbycie tarła i złożenie jaj. Śmiertelnym zagrożeniem dla ryb żyjących w rzekach jest także budowa zbiorników zaporowych. Głównym efektem powstawania takich zbiorników jest trwałe obniżanie się wody w rzece lub częste i długotrwałe stany niskiego poziomu wód, co skutkować może zamieraniem wielu gatunków ryb z różnych przyczyn, takich jak chociażby brak tlenu. Nie bez znaczenia są także elektrownie wodne i ruch śródlądowy, głównie barek i statków rzecznych, które poprzez ruchy śrub poruszają osady denne, a te z kolei, opadając, zakrywają ikrę. W wyniku wszystkich wyżej wymienionych działań nie cierpią wyłącznie ryby, giną także bezkręgowce, płazy, roślinność wodna, ikra, czyli wszystko to czym żywi się ryba. Jeśli pokarmu będzie zbyt mało, ryby zwyczajnie padną z głodu.

regulowanie rzek Owszem, wiele zapór i tam, zwłaszcza w ostatnich czasach, buduje się z uwzględnieniem przepływu ryb, jednak polskie rzeki grodzone są całą masą wielkich tam zaporowych, które tak naprawdę dzielą rzekę na dwie połowy, a przepłynięcie na drugą stronę jest najczęściej niemożliwe.

Nie tylko ryby cierpią na sztucznej regulacji rzek. Cierpią także wędkarze, dla których prostowanie koryta, wygładzanie brzegów i skarp, odcinanie starorzecza i inne zabiegi skutkują likwidacją ulubionych miejsc do rzecznych zasiadek.

Głównym bodźcem do napisania tego artykułu była powtarzająca się informacja o sztucznej regulacji rzek, która jest głównym zagrożeniem dla niektórych gatunków ryb zamieszkujących rzeki w naszym kraju. Mowa tu np. o jesiotrach czy łososiach. Z roku na rok jest ich coraz mniej. Przyczyny są oczywiście różne, jedną z nich z pewnością będzie także pospolite kłusownictwo. Jednak często nie zastanawiamy się, jak nasze ludzkie sprawy odbijają się na przyrodzie. Warto o tym pamiętać właśnie teraz, podczas zimowych wypraw nad rzekę, gdy najdzie nas refleksja, że brań jakby mniej niż dawniej…

1 Komentarz

  1. Ryb66 pisze:

    Pospolite kłusownictwo dziś wygląda tak, że na rzekach budowane są przepławki na których legalnie kłusuje PZW. A tak to prawda, w tym roku na otwarciu sezonu w Trzebiatowie na tzw tarle przeżyciowym odłowiono 200 łososi z czego oznaczono 4 i wypuszczono do rzeki po czym osoby filmujące zostały wyproszone a reszta łososi i troci poszła do wora. Więc to jest tarło marketowe a nie przeżyciowe. Dzieje się to na większości przepławek więc PZW [wymoderowano] nygusy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *