jak-i-co-lowic-w-styczniu
Jak i co łowić w grudniu?
1 grudnia 2015
jak-i-co-lowic-w-styczniu-2016
Jak i co łowić w styczniu?
31 grudnia 2015

Rybomania Lublin 2015 – relacja z targów

Rybomania-Lublin-2015

Rybomania 2015 w Lublinie

Pod tym tajemniczym tytułem znajdziecie najmniej reporterską, najmniej rzetelną, ale za to najbardziej wędkarstwomojopasjową relację z wydarzenia, które miało miejsce w dniach 28- 29.11.2015 w Lublinie.

W ten piękny, letni weekend… taaaa. Pogoda była paskudna jak noc listopadowa, ale w listopadowy dzień, mimo to frekwencja dopisała i to wcale nie ( tylko ) dlatego, że obok odbywały się Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych. Trudno powiedzieć ile osób dokładnie przewinęło się przez Halę C Targów Lublin w ciągu soboty i niedzieli, ale obrazując swojskim miernikiem można stwierdzić, że było nas jak do drzewa i jeszcze w… no, czyli sporo.

rybomania 2015 lublin

Co można było zobaczyć na Rybomanii 2015 w Lublinie?

Jeśli zapytacie co można było zobaczyć i kogo spotkać, to łatwiej odpowiedzieć kogo i czego tam nie było.

Sprzętu wędkarskiego było co nie miara. Jeśli ktoś miał wymarzoną wędkę, kołowrotek, przynętę czy cokolwiek innego po co konkretnie jechał do Lublina, to po wejściu na halę zapewne 346 razy zdążył jeszcze zmienić zdanie, a na koniec wychodził zastanawiając się jak wytłumaczyć żonie, że remontu łazienki jednak w tym roku nie będzie, albo że odkrył co to jest limit na karcie kredytowej… Ja jestem na etapie zakupu domku z perspektywą remontu generalnego więc w ciągu 2 dni obecności na targach zakupiłem… ostrzałkę do noży! Chyba się starzeję. Gdybym jednak BARDZO potrzebował jakiegoś sprzętu to z pewnością bym go tam znalazł. Piszę „bardzo”, bo wędkarz zawsze potrzebuje nowych rzeczy, tylko nie zawsze „bardzo” i ja wmówiłem sobie, że tym razem są inne priorytety. Okłamywanie samego siebie poziom- mąż. Na targach byli jednak także kawalerowie, na co dowodem jest fakt, że widać było ludzi kupujących wędki, kołowrotki, podbieraki etc.

Żarty żartami, ale mówiąc troszkę bardziej poważnie ( ale tylko troszkę ), fajnie jest widzieć duże grupy ludzi inwestujących w swoją pasję. Pośród kupujących byli nie tylko mężczyźni, ale także kobiety. Serdecznie pozdrawiam Panią, która poszukiwała białej wędki, gdy biedny sprzedawca starał się jej wyjaśnić, że wcale jej nie potrzebuje, bo może mieć lepszą czarną. Proszę chłopakowi wybaczyć, on nie jest żonaty. On nie rozumie, że dobra wędka ma pasować kolorystycznie do samochodu i kozaków. Co więcej warto mieć też podpórki pod kolor i kołowrotek np. białego stradica, w sumie zestaw że hej, a i kolor się zgodzi! Gdy ja kupiłem żonie różową wędkę, z różowym kołowrotkiem była bardzo szczęśliwa… szkoda, że przez 3 lata nie miała czasu sprawdzić jej walorów użytkowych. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to coś wspaniałego widzieć, że co raz więcej kobiet pasjonuje się wędkarstwem i traktuje je bardzo poważnie.

Wracając do zawrotu głowy jakiego można było dostać, patrząc na ilość sprzętu do wyboru, byli jednak tacy, którzy kupili to o czym myśleli już wcześniej. Kolega mojego taty- Pan Wojtek, był niebywale zdeterminowany by zakupić sześciometrowy bacik swej ukochanej firmy Tubertini i mimo, że wybór firm był ogromny, kupił to na co bardzo długo chorował. Krótko, konkretnie z uśmiechem na twarzy wydał 500 zł i o to chodzi! Jakie znaczenie mają pieniądze, gdy czegoś się bardzo chce?! Yhm kluczowe! Z drugiej jednak strony jak już te pieniądze mamy to warto wydać na coś co ma znaczenie… na sprzęt!

 To może trochę konkretów…

Wypada jednak przekazać trochę informacji i popełnić coś w rodzaju relacji. Nie byłbym jednak sobą gdybym zaczął wymieniać nazwy producentów, sklepów i gości, którym można było się przyjrzeć, bo to w żaden sposób nie zobrazowałoby atmosfery całej imprezy, a przecież to właśnie atmosfera jest na wydarzeniach tego typu najważniejsza.

Widać było, że Rybomania to impreza dla wędkarzy, bo zawartość wariatów w tłumie była porównywalna z zawartością cukru w cukrze. Każdy chodził jak nakręcony patrząc na otaczające atrakcje, a atrakcji było całkiem sporo i wszyscy mogli znaleźć coś dla siebie.

Najmłodsi uczestnicy Rybomanii mogli wziąć udział w konkursie zarzucania wędki do celu, pobawić się przynętami w specjalnie przygotowanych basenach do testowania przynęt, czy popatrzeć na największe w Europie mobilne akwarium, w którym pływały szczupaki, pstrągi, karpie, tołpygi, amury, liny, karasie, sandacze, sumy, jesiotry, płocie i Bóg wie co jeszcze.

wędkarstwo na sucho

rybomania lublin basen

Robert Taszarek – Rapala

Starsi także chętnie patrzyli na pływające ryby, zarówno te żywe, jak i te sztuczne, które mają wabić drapieżne okazy na wędkarskich wyprawach. Oprócz tego z uwagą słuchali porad znanych w całej Polsce fachowców, którzy na co dzień są także konsultantami słynnych wędkarskich producentów. Dla mnie wyjątkowo ważna była możliwość poznania legendy polskiego spinningu, Pana Roberta Taszarka, a także wysłuchania jego porad i obserwacji jego sposobów prowadzenia sztucznych przynęt. Warto było uważnie słuchać, bo dzięki temu udało mi się wygrać gadżety firmy Rapala. Byłem dumny jak paw! Mam zdjęcie z Panem Robertem, posłuchałem jego porad i jeszcze dostałem fajną pamiątkę, czego chcieć więcej?!

akwarium rybomania lublin

taszarek rybomania lublin

Pstrągman Custom Rods

A właśnie! Czasem okazuje się, że miłe niespodzianki są dopiero przed nami. W sobotę wieczorem odezwała się do mnie przemiła osoba. Pani Kasia z Kraśnika, z pracowni Pstrągman Custom Rods i zaprosiła mnie do odwiedzenia ich stoiska w niedzielę. Nigdy wcześniej się nie znaliśmy, a mimo to bardzo przyjemnie nam się rozmawiało. Dużo dyskutowaliśmy o rozwoju producentów „handmade” w naszym kraju. Pomimo, że ta gałąź wędkarskiej produkcji rozwija się w Polsce bardzo ciekawie to jednak producentów „handmade” w Lublinie było raczej niewielu, a mam ogromną nadzieję, że w przyszłych latach będzie ich co raz więcej. Pasja i indywidualne podejście do tworzonych rzeczy, to wartość, którą ciężko przeliczyć na pieniądze. Serdecznie pozdrawiam Panią Kasię, całą wesołą drużynę z Kraśnika i wszystkich, którzy wędkarstwo kochają tak bardzo by wędkarskie dobra tworzyć własnymi rękami.

pstrągman

Symulator holu ryby

Wracając do atrakcji dla dużych chłopców to oczywiście nastąpiła niezliczona ilość testów, potrząśnięć wędkami, pokręceń korbką, transakcji gotówkowych a i hostessy miały ciężko bo jak komuś nie szło opowiadanie o okazach kolegom, to próbował „sprzedać” historyjkę u dziewcząt. Wędkarze sumowi siłowali się z symulatorem holu i czekali, aż ten wielki sum wreszcie wyskoczy z tej upartej rolki co nawijała linkę.

karpmax

Jak już zaczynało brakować energii można było posilić się tradycyjnymi, polskimi potrawami, wypić kufelek piwa, albo skosztować góralskiej wódki o bardzo wdzięcznej nazwie Kurwica.

warzonka kurwica

Fani wyjazdów nad wodę spędzają dużo czasu przeszukując internet. Tam znajdują odpowiedzi na pytania, oglądają filmy i trafiają na innych zarażonych chorobą wędkoholową.

Trafiają tam na ludzi takich jak Lucio, twórców filmów, a potem także wędkarskich marek. Lucio miał swoje stoisko w Lublinie i nie żałował czasu tym, którzy chcieli zamienić z nim parę słów, czy „strzelić” wspólną fotkę.

wędkarstwo lucio na rybomania lublin 2015

Byli także chłopcy z „Crazy Fisherman’a”, którzy co chwile udowadniali, że nazwa ich marki ma realne przełożenie na charakter swoich twórców.

Fani karpiowych łowów mieli kilka stoisk z akcesoriami do połowów grubych sztuk, a zwolennicy drapieżców mogli delikatnie zasugerować, że „lubią tłuste mamuśki”.

Nie sposób nie wspomnieć o szerokim wyborze sprzętu pływającego. Widać było, że dzisiejsi wędkarze mają bardzo wysokie oczekiwania w kontekście swoich łodzi, a producenci nie boją się tym oczekiwaniom wychodzić na przeciw.

Rodzinna, wędkarska atmosfera

Ogólnie rzecz biorąc każdy mógł znaleźć coś dla siebie, spotkać interesujących ludzi, nauczyć się czegoś nowego, kupić co tylko chciał i poczuć rodzinną, wędkarska atmosferę.

Dla mnie osobiście był to bardzo miły i udany weekend i mimo, że kupiłem tylko ostrzałkę do noża, wiem że przywiozłem z Rybomanii znacznie więcej.

 PS: Jak już nakupicie nowego sprzętu to pamiętajcie- Pilnujcie wędek!!!
Marcin Ziemba

Pozostałe zdjęcia:

1 Komentarz

  1. Wędkarz sportowy pisze:

    „Konkurs zarzucania wędki do celu”
    Na litość boską! Błagam o odrobinę dziennikarskiej rzetelności! Z takiego
    zdania można by zrozumieć, że rzucano do celu wędkami, a nie zawieszonymi na nich ciężarki. Poza tym chodzi o jedną z dobrze znanych w PZW (ale chyba nie autorowi tekstu) dyscyplin sportu wędkarskiego, tj. wędkarstwo rzutowe czyli casting. Nie o żaden „konkurs zarzucania” tam więc chodziło, choć istotnie trenując casting można się też nauczyć nieźle zarzucać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *