Uniwersalne-kołowrotki
Uniwersalne kołowrotki
24 lutego 2014
Na karpia do Milicza
Na karpia do Milicza
10 października 2014

Po rekord! Po medal!

Po rekord! Po medal!

W oczekiwaniu na rekordową rybę…

Siedzisz czwartą godzinę. Przeraźliwie zimny wiatr zdaje się przedostawać do każdej komórki twojego ciała, sprawiając że dostajesz drgawek. Nie byłoby jeszcze najgorzej, gdyby nie ten zacinający deszcz. A nade wszystko irytuje cię pusta sieć, bo jak na złość miało brać, ale nie bierze. Trafia cię. Aż nagle przychodzi TEN moment. Albo dasz radę i jest twoja, albo będzie jak zawsze.

rekord polsk sum

Rekordowy sum

Parę lat temu sprzeczaliśmy się z naszym wykładowcą akademickim czy wędkarstwo, w sensie ścisłym, można nazwać sportem. Po obaleniu kolejnych argumentów, takich jak statyczność (w końcu w szachach ani w brydżu sportowym też nie zaobserwowano biegających zawodników, a tym dyscyplinom sportowej natury nikt nie odmawia), przyszedł czas na coś, z czym trudno było już polemizować: sport jest wtedy, gdy pojawia się rywalizacja. Jakakolwiek, z przeciwnikiem, lub z samym sobą. W tym sensie wędkarstwo sportem jest i basta. Po to właśnie stworzone zostały normy medalowe, po to prowadzone są tabele rekordów. Po to organizuje się mistrzostwa czy mniejsze, lokalne zawody. W tym tkwi najgłębszy, choć jednocześnie najbardziej prosty sens sportowych zmagań: chęć bycia najlepszym i nieustannego porównywania swoich osiągnięć z innymi. Także w łowieniu ryb. Każdego bowiem wędkarza – czy to amatora, czy doświadczonego zawodowca – satysfakcja z wyciągnięcia naprawdę dużej sztuki tak samo napawa dumą.

Wielkich ryb w polskich wodach nie brakuje,

…nie brakuje również kozaków, którzy potrafią je z tej wody wyciągać. Zastanawia jednak fakt, że gdy spojrzymy na tabelę rekordów, możemy stwierdzić, że wiele z nich zostało pobitych kilkadziesiąt, lub kilkanaście lat temu. Oczywiście nie jest to regułą i w klasyfikacji znajdują się także rekordy uzyskane w bieżącym roku. Bazowanie na suchych faktach, oddanie ducha materii w oparciu o tabele nie należy do zadań szczególnie łatwych, inaczej bowiem na wyobraźnię działa siedemdziesięciokilogramowy sum, a inaczej 3-kilogramowy miętus, jednak wyjątkowość każdego okazu wzbudza autentyczny podziw. Poniżej przegląd największych okazów wśród najpopularniejszych rybich gatunków, które według dostępnych, oficjalnych informacji udało się wyłowić w polskich wodach.

Jak trafić na listę rekordów PZW?

Aby poniższe informacje okazały się czytelne i zrozumiałe, należy pokrótce wyjaśnić zasady uznawania wyniku za oficjalny rekord. Mianowicie,

rekor polski świnka

Rekordowa świnka

Polskiego Związku Wędkarskiego mówi, że aby nazwisko znalazło się w tabeli rekordzistów, wędkarz musi odpowiednio udokumentować swoje osiągnięcie, tj.: wypełnienie formularza zgłoszeniowego dostępnego na stronie internetowej oficjalnego czasopisma PZW. W formularzu musi znaleźć się m.in. nazwa łowiska oraz dane świadka zdarzenia. Konieczne jest również przesłanie zdjęcia ryby, trzymanej przez wędkarza przy tułowiu.

 

Aby zgłoszenie zakwalifikowane było jako rekord konieczne jest również drugie zdjęcie – przedstawiające złowiony okaz wraz z miarką rozciągniętą obok ryby.

Dotychczas szczęśliwcom udawało się wyciągać następujące, rekordowe okazy:

amur – największy i najdłuższy, bo 39-kilogramowy, mierzący 132 cm, to osiągnięcie Krzysztofa Ławnickiego. Tak dużego amura udało się złowić w 1998 roku;
boleń – ważący 8,43 kg i mierzący 90 cm. Złowiony w 2013 roku przez Rafała Wikluka;
brzana – waga: 7,00 kg, długość: 85 cm. Złowił ją Jan Trymers, a rekord pochodzi z 2000 roku;
dorsz – w 1997 roku Zbigniewowi Gwiździńskiemu udało się złowić dorsza o wadze 28,90 kg i wymiarze 137 cm;
jaź – to jedyny rekord w tabeli, który należy do dwóch wędkarzy. W 1973 roku okaz o wadze 5,10 kg złowił Jan Zbiegeń, zaś 17 lat później, w 1990 roku jego wyczyn powtórzył Mirosław Królikowski. Ryba złowiona przez Zbiegnia była o 4 cm dłuższa i mierzyła 82 cm;
karaś – 4,10 kg, długość: 54 cm. Rekord pochodzi z tego roku i został ustanowiony przez Artura Popińskiego. Karaś złowiony na kulkę proteinową 16 mm;
karp – najcięższego karpia w Polsce, o wadze 34 kg i długości 110 cm złowił Dennis Schäfer w 2011 roku;
leszcz – rekord należy do Pawła Jaworskiego, który w 2008 roku wyciągnął z wody leszcza o wadze 6,95 kg i długości 72 cm;
lin – waga: 4,50 kg, długość: 65 cm. Takim okazem od 2004 roku może pochwalić się Bogdan Smyczek;
łosoś – ponad trzydziestokilogramowy okaz (30,40 kg) o długości 130 cm to wynik Karola Saarego z 1999 roku;
okoń – największy dotychczas złowiony ważył 2,69 kg i mierzył równo pół metra. Od 2011 roku rekord należy do Grzegorza Wieczorka;
płoć – ta najcięższa miała 2,20 kg i mierzyła 53 cm. To zdecydowanie najstarszy rekord Polski wśród wszystkich dotychczas odnotowanych. Jego posiadaczem jest Tadeusz Szkaradek, a w tym roku minęło 51 lat od jego ustanowienia;
pstrąg potokowy – waga: 5,53 kg, długość: 77,5 cm, rekord: Marek Miłek (1995);
pstrąg tęczowy – waga: 7,30 kg, długość: 75 cm, rekord: Jerzy Ryba (1993);
pstrąg źródlany – waga: 2,52 kg, długość: 58 cm, rekord: Piotr Piechocki (2008);
sandacz – rekordowy sandacz ważył 15,60 kg i mierzył 109 cm. Złowiony został w 1980 roku przez Wacława Biegana;
sum – 105-kilogramowy okaz, który mierzył 254 cm – takiego suma złowił w 2012 roku Tomasz Więsyk;
szczupak – ważył 24,10 kg, mierzył 128 cm. Posiadaczem rekordu od 1976 roku jest Wacław Biegan, ten sam, który 4 lata później złowił również rekordowego sandacza;
węgorz – 6,43 kg, 144 cm. Taki okaz stał się udziałem Janusza Lisowskiego a rekord pozostaje niepobity od 1994 roku.

Rok 2014 jeszcze się nie skończył, póki co w bieżącym roku złowiony został rekordowy karaś, o czym przeczytać można powyżej. Kto wie, być może uda się poprawić inne dotychczasowe osiągnięcia? Ogółem, tabela rekordów obejmuje 34 gatunki ryb słodkowodnych uwzględniając także mniej popularne odmiany takie jak: świnka, wzdręga, lipień czy krąp.

Jest rekord, są medale

Bycie rekordzistą Polski cieszy, co zrozumiałe, ale nie tylko największe i najcięższe okazy zasługują na słowa uznania. Z myślą o tych, którym do bycia rekordzistą brakuje kilogramów i centymetrów, Polski Związek Wędkarski wyznaczył tzw. Normy medalowe, czyli klasyfikację wagową dla poszczególnych gatunków ryb. Medale wędkarskie – tak samo jak medale olimpijskie – dzielą się na złote, srebrne i brązowe. Aby złowiona ryba zyskała status medalowej, jej waga musi być równa bądź wyższa minimalnej wartości dla danego medalu. Procedura zgłaszania złowionych okazów do PZW jest identyczna jak ta opisywana wcześniej, przy rekordach Polski. Niezbędne jest więc: wypełnienie formularza zgłoszeniowego i dokumentacja zdjęciowa, z tą różnicą, że gdy sztuka nie ubiega się o rekord kraju, nie ma konieczności wykonywania zdjęcia z miarą.

Normy medalowe PZW dla najpopularniejszych gatunków ryb wyrażone w kilogramach prezentują się następująco:

(podane w kg)

Gatunek Amur Bolen Brzana Karaś Karp Leszcz Lin Łosoś Okon Płoć Sandacz Sum Szczupak Troć Węgorz
Brąz 10 3 2,5 1 8 2,5 1,5 8 1 0,7 5 15 8 3 2
Srebro 14 4 3 1,2 12 3 2 10 1,5 0,9 7 20 10 4 2,5
Złoto 18 5 4 1,5 15 4 2,5 12 2 1,1 9 30 12 5 3

Powyższe normy podlegają krytyce nierzadko ze strony samych wędkarzy. Kto bowiem kiedykolwiek miał do czynienia z ważeniem złowionej ryby, ten wie, jak trudno jest precyzyjnie, co do grama oszacować jej wagę, a często to właśnie ułamki kilogramów decydują o medalach i rekordach. Profesjonalne wagi to często wydatek nieosiągalny dla przeciętnego wędkarza, dlatego wiele klasyfikacji uwzględnia nie wagę, lecz wyłącznie długość złowionej ryby. Miara bowiem jest narzędziem obiektywnym, niezawodnym i wielokrotnie tańszym niż sprzęt do ważenia.
Czy na pewno?

Okiem wędkarza

Rozmawiając z wędkarzami, czytając ich wypowiedzi na forach internetowych itp., można dojść do wniosku, że nie dla każdego z nich największym zaszczytem jest zaistnienie w klasyfikacjach medalowych i tabelach rekordów. Wielu po prostu swoich osiągnięć nigdzie nie zgłasza. Swoje działanie, a raczej brak działań w tej sprawie tłumaczą różnie: cześć nie widzi potrzeby wyróżniania się, część traktuje wędkowanie wyłącznie jako rozrywkę, a nie narzędzie służące do przeróżnego „lansu”, używając kolokwialnego języka. Wreszcie, dla niektórych wędkowanie samo w sobie jest priorytetem, zażywanie kontaktu z żywą naturą nabiera znamion czegoś intymnego, czegoś, czego nagłaśnianie poprzez rekordy i medale jest wręcz nie na miejscu. Złowienie dużej ryby i satysfakcja z tym związana są dla nich wystarczającą nagrodą. Inni z kolei dopytują jak należy prawidłowo dokumentować swoje osiągnięcia, aby komisja, która rozpatruje zgłoszenia nie miała najmniejszych wątpliwości, że medal się należy. Trudno więc z całą pewnością stwierdzić, że złowienie większej sztuki od tych, które znajdują się w tabeli nie miało miejsca. Z pewnością jednak nie zostało ono zarejestrowane w żadnej klasyfikacji. A te – jak to w sporcie bywa – nie są trwałe i mogą zmienić się z każdym kolejnym zarzuceniem wędki.

Zdjęcia pochodzą z portalu http://www.ww.media.pl

1 Komentarz

  1. Patryk pisze:

    Świetny wpis Marcinie. Tabelkę sobie zapiszę i będę zerkał na nią gdy tylko uda mi się złowić coś dużeeeeego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *