Amur-Biały
Amur Biały
19 grudnia 2014
stare_kolowrotki
Stare kołowrotki
23 grudnia 2014

Karp świąteczny

karp swiateczny

O karpiu ze świątecznego punktu widzenia

Mimo że sezon karpiowy powoli dobiega końca i ryba na kilka miesięcy pozostaje w stanie zimowego odrętwienia, to niezwykły paradoks sprawia, że właśnie w grudniu o tej popularnej rybie robi się najgłośniej w całym roku. To oczywiście zasługa świąt Bożego Narodzenia i tego, że karp to jedno z najważniejszych dań na wigilijnym stole. Bez niego trudno wyobrazić sobie zbliżające się święta. Na chwilę zapomnijmy o przyponach, żyłkach czy zanętach karpiowych, gdyż w trakcie roku czytamy setki tekstów na ten temat. Artykuł ten ma na celu przybliżenie bożonarodzeniowej tradycji a także zapoznanie naszych Czytelników z wielowiekową historią karpia w polskich wodach. Zapraszamy do lektury.

Niemal każdy wędkarz może poszczycić się mniejszymi, większymi, lub naprawdę olbrzymimi okazami karpia, jakie udało mu się złowić podczas swojej wędkarskiej przygody. Ma to związek z niezwykłą popularnością tej ryby i częstym występowaniem w stawach, jeziorach i innych słodkich wodach. Nie każdy jednak wie skąd ta ryba wzięła się w polskich wodach, jak i kiedy trafiła na świąteczne stoły i dlaczego jest jej aż tak dużo. Warto więc zapoznać się z krótką lekcją karpiowej historii, a gwarantujemy, że wielu Czytelników dowie się rzeczy, które mocno ich zadziwią.

Karp w Polsce i na świecie

Karp to gatunek ryby słodkowodnej, zaliczany do rodziny karpiowatych. Tyle wie każdy wędkarz i większość nigdy nie odczuwała żadnej potrzeby, aby to zagadnienie bardziej zgłębiać. Wszak wystarczy, że jest go dużo, bierze chętnie i nie wymaga jakiegoś specjalistycznego sprzętu, aby go łowić. Nie jest też szczególnie wybredny, chętnie zadowala się kukurydzą czy kulkami proteinowymi, które założymy na haczyk. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że zasadzając się na karpia, obcuje z wielowiekową historią, sięgającą V wieku przed naszą erą. Oczywiście podając ten zakres czasowy, mamy na myśli „udomowienie” karpia, czyli proces uczynienia z niego ryby hodowanej, poławianej i konsumowanej. Sam gatunek występował już w erze trzeciorzędu i czwartorzędu, zwłaszcza w rejonie Morza Kaspijskiego. Udomowienie karpia nastąpiło w starożytnych Chinach, a już 350 lat przed Chrystusem karp pojawił się w Europie. Arystoteles i Pininiusz Starszy w swoich dziełach piszą o karpiu, a jego hodowla prowadzona jest głównie przy klasztorach. Słyną z niej zwłaszcza Cystersi. Proceder ten nabiera prawdziwego rozpędu między VII a XII wiekiem, kiedy to karpia hoduje się w gospodarstwach przy zakonach w krajach Beneluksu, Niemczech czy na Bałkanach.

Do Polski karp zostaje sprowadzony z Czech w okolicach XII – XIII wieku. W tamtych czasach rozwój gospodarstw rolnych i hodowli rybnych był ściśle związany z rozwojem religii chrześcijańskiej. W średniowiecznych dokumentach czytamy o częstym występowaniu karpia w herbach szlacheckich rodów, co świadczy o dużej estymie jaką cieszyła się ta ryba. Na początku jej hodowla koncentrowała się głównie na stawach w okolicach dorzeczy Wisły, Odry i innych mniejszych rzek. Zwłaszcza rejony Milicza w Dolinie Baryczy słyną z hodowli karpia, o czym możemy wyczytać w odpowiednich źródłach. Warto w tym celu wrócić choćby do naszego niedawnego artykułu, w którym zapraszaliśmy Was na Stawy Milickie. W dzisiejszych czasach karp stanowi około 80% zarybienia otwartych zbiorników, co często wzbudza kontrowersje, gdyż, jako gatunek obcy może być szkodliwy dla wodnego ekosystemu naszych rodzimych stawów i jezior. Nie zmienia to faktu, że wśród wędkarzy cieszy się niesłabnącą popularnością.

karp na święta

Karp na świątecznym stole

Co roku w okolicach grudnia karp staje się naszą rybą nr 1. O cenie za kilogram żywego karpia dyskutuje cały kraj, porównuje się koszt zakupu karpia w różnych województwach i miastach. W prasie, telewizji i Internecie królują przepisy na potrawy z karpiem w roli głównej. Na szczęście, coraz większą uwagę zwraca się także na warunki w jakich sprzedawcy transportują i przetrzymują przeznaczone na świąteczny handel karpie. A te są często bardzo dalekie od idealnych, chociażby z uwagi na ciasnotę w wannach i basenach, niewielką ilość wody i tlenu, co dla samych ryb jest niezwykłą męczarnią. O ile hodowla karpi w Polsce trwa od XIII wieku i tak samo dawno zaczęto go w naszym kraju spożywać, to karp jako danie wigilijne pojawił się w naszej tradycji stosunkowo niedawno. Dzisiejsze pokolenia z pewnością wpadną w spore zdumienie, słysząc informację, że na świąteczny stół karpia wprowadzili komuniści. Tak jest, fakt, że dziś karp kojarzy nam się z 24 grudnia, to polityczny zabieg rodem z centralnie planowanej gospodarki PRL. Bowiem rozwijająca się hodowla tej ryby w czasach powojennych sprawiła, że karp stał się rybą o niezwykle wysokim znaczeniu gospodarczym. Jednak na regularne dostawy tej ryby do sklepów nie było szans, ukuto więc slogan o „karpiu na każdym wigilijnym stole”. W ten sposób radzono sobie z problemem braku karpia w ciągu roku, gdyż zapotrzebowanie na niego udało się wykreować szczególnie w okolicy świąt. Polacy uznali, że lepszy karp na święta niż puste półki przez cały okrągły rok i chcąc nie chcąc takie rozwiązanie zaakceptowali. Efekty tego widać do dzisiaj, mimo transformacji ustrojowej i zmiany realiów – mimo, że karpia mamy pod dostatkiem, to w ciągu roku często wybieramy inne gatunki ryb, ale na Wigilię karp pozostaje numerem jeden.

Jeść czy nie jeść?

Istnieją dziesiątki przepisów i sposobów przyrządzania karpia. Ta smaczna ryba na świątecznych półmiskach występuje w tradycyjnej, smażonej formie, ale także w galarecie, czy w różnego rodzaju sosach i zalewach. Święta to czas, kiedy Polacy dzielą się na dwie zasadnicze grupy, względem karpia leżącego na stole. Pierwsza z nich to ci, którzy go uwielbiają i wręcz wyczekują na wigilijną kolację przez cały rok, aby rozkoszować się jego smakiem. Ale po co – spytają niektórzy – skoro dziś możemy kupić go w każdym sklepie i samemu przyrządzić bez względu na porę roku, a jeżeli nie mamy czasu lub ochoty na samodzielne przygotowywanie potraw, znajdziemy dania z karpia w każdej niemal restauracji? Otóż wielu ludzi upiera się przy twierdzeniu, że karp wigilijny smakuje wyjątkowo, zupełnie inaczej niż w ciągu roku. Nie trzeba się z nimi zgadzać, jednak warto zauważyć, że te same tezy wygłaszane są w stosunku do barszczu czy pierogów.

Druga grupa to ci, którzy karpia nie lubią i na samą myśl o tej rybie na świątecznym stole robi im się słabo. Po prostu nie przepadają za jego smakiem, zapachem czy – co obiektywnie trzeba przyznać – sporą ilością ości. Z tej grupy karpiowych sceptyków wyróżniamy tych, którzy jednak pod wpływem tradycji zmuszają się i jedzą chociaż kawałek, jak i tych, którzy twardo trwają w swoich postanowieniach. Do której grupy zaliczają się czytelnicy naszego portalu? Jesteśmy ciekawi Waszych opinii. Z pewnością zdania będą podzielone, a do tego dochodzą także argumenty, którymi zwykli zjadacze karpi głowy sobie nie zaprzątają. Wszak wędkarze, zwłaszcza ci popierający ideę „złów i wypuść”, mają własne poglądy na temat uśmiercania i jedzenia ryb. Jednak samej tradycji spożywania karpia na święta raczej rychło nie zmienimy. Czym dla Was jest karp na wigilijnym stole? Rozkoszą dla podniebienia, czy przykrym obowiązkiem? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

2 Komentarze

  1. Vido pisze:

    Wędkuję od małego i jem ryby od małego tak jak mój Ojciec. U nas ryba na kolację, to niemalże regularny posiłek. Zaznaczam, że rzadko ryby kupujemy ( przeważnie jemy to co złapiemy, ale nigdy nie bierzemy ryb więcej niż nam potrzeba na jeden posiłek- świeża zawsze najlepsza). Dlatego nie wyobrażam sobie Świąt bez smażonego karpia…świetnie smakuje ze smażonymi suszonymi prawdziwkami…Pozdrawiam.

  2. Zbyszek pisze:

    Dokładnie. Też wędkuje i jem i święta bez karpia nie miały by tego uroku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *