sandacz-bez-kopyta-czyli-lowienie-na-woblera-i-blystke-obrotowa
Sandacz bez kopyta, czyli łowienie na woblera i błystkę obrotową.
9 października 2015
jak-i-co-lowic-w-listopadzie
Jak i co łowić w listopadzie?
29 października 2015

Jak tu nie kochać jesieni?

jak-tu-nie-kochac-jesieni

Nadbużańskie klimaty

Ostatnie tygodnie były niezwykle emocjonujące. Piękna pogoda od poniedziałku do piątku, a gdy nadchodził weekend wszystko się zmieniało. Zimno, deszcz, wschodni wiatr, burze, pioruny, meteoryty, pełnia… sama słodycz. Emocje były, tylko nie zawsze pozytywne. Nie ma jednak co marudzić, przecież każdy dzień jest dobry, żeby cieszyć się obcowaniem z przyrodą nad piękną wodą. A taka piękna woda z pewnością znajduje się w wielu miejscach, w okolicy rzeki Bug. Dlatego wybrałem się właśnie tam, żeby przypomnieć sobie tamtejsze widoki. Sama rzeka jest cudowna, choć w tym roku brakuje w niej wody, ale starorzecza i okoliczne jeziora też mają niebywały urok, a stan wody jest tam znacznie bardziej stabilny. Co ważne zarówno w Bugu jak i okolicznych zbiornikach można spodziewać się spotkania z ładną rybą.

rzeka bug

Założę się, że uwielbiacie widok przejrzystej, czystej wody. Ja też go uwielbiam. Do tego trzcinki, grążelki, bańczulki, nadbrzeżne drzewa, łabędzie, kaczuszki i latające nad głowami jastrzębie. Coś pięknego… a że gdzieś tam czasem jakiś szerszeń, albo siedemnaście szerszeni przeleci to kto by na takie głupoty zwracał uwagę.

Nawet spontanicznie wypadające z krzaków puszki po kukurydzy i robakach, które zostawili biedni, cierpiący na amnezje i niedowład intelektualny ludzie nie zmieniają w takich chwilach poczucia, że człowiek znajduje się w jednym z wyjątkowych miejsc, które Bóg dał nam szansę w swoim życiu zobaczyć.

Takie miejsca są na całym świecie, w wielu krajach, ale u nas jest ich coraz mniej i może dlatego tak łatwo je docenić i odczuć ich wyjątkowość, gdy już się w nich znajdziemy.

bug

W związku z tym, że pogoda nie dopisała, wiatr urywał głowę i padało, gdy wybrałem się na swoją wycieczkę ciężko było liczyć na spektakularne wyniki, jednak moją cierpliwość i nieustępliwość nagrodził swoją wizytą całkiem przyzwoity leszczyk. Zjadł sobie kawałek kukurydzy, który spoczywał trzy metry od brzegu, trzy metry pod powierzchnią wody. To kolejna niebywała cecha nadbużańskich akwenów, są one głębokie i niespecjalnie zamulone. Tydzień później mój Tato złowił tam leszcza i kilka bardzo ładnych płoci. Był też jakiś wściekły szczupaczek, który zaatakował żywczyka, ale jak zorientował się, że żywiec jest większy od niego to odpuścił. Same korzyści: piękne widoki, fantastyczna przyroda, psychiczny wypoczynek, rybki i… ból zatok, katar… eeee tam, kto by się drobiazgami przejmował!?

Każdemu serdecznie polecam wypad na nadbużańskie tereny. Same miejsca są przepiękne, a ryby to znakomity bonus.

Mała uwaga! Nie wjeżdżajcie na błotniste tereny, bo potem wasze auta będą wyglądać jak golf mojego Taty, a to jak Wy będziecie wyglądać bo wypychaniu autka z błota może być jeszcze trudniejsze do zaakceptowania. Dobrze, że nie musiałem pchać!

golf

Spacery w chłodne dni

Kiedy nadchodzi jesień i pogoda zmienia się w kierunku znacznie chłodniejszym i wilgotniejszym niż w lecie, nasze podejście do wędkowania ulega zmianie. Gdy jest ciepło i słonecznie, a dzień jest długi znacznie częściej decydujemy się na wielogodzinne zasiadki, relaks i spokojne oczekiwanie na brania. W momencie gdy robi się chłodniej, bądź po prostu hebluje tak, że nie sposób usiedzieć w miejscu zaczynamy się przemieszczać. Pytanie tylko gdzie i w jakim celu maszerować? Otóż muszę Wam powiedzieć, że ja od dziecka uwielbiam wędrówki ze szczupakówką i zapasem żywców w wiadereczku. Oczywiście takich żywych żywców służących jako przynęta, a nie takich pozwalających nam na inną formę relaksu. „Macanie” jak określa to mój Tato ma jesienią niebywały urok. Zwiększa się ilość opadów, woda w rzekach rośnie, a widoczność w niej spada. Szczupaki nabierają apetytu, gdyż potrzebują odpowiedniego zapasu tłuszczu na zimę, ale sposób ich żerowania ulega zmianie.

żywiec

W chłodniejszej, mniej przejrzystej i mocno „przebłyszczonej” w okresie letnim wodzie szczupak bardziej ufa zmysłowi węchu i odczuwanym ruchom w wodzie. Reaguje na sygnały odbierane linią boczną, obserwuje swoją ofiarę dłużej i atakuje wtedy gdy jest pewny sukcesu, dbając o to by nie tracić niepotrzebnie energii. Właśnie dlatego żywiec jest tak znakomitą przynętą, ma naturalny zapach, porusza się, a jednocześnie pozostaje w miejscu żerowania tak długo jak potrzeba by skusić drapieżnika do ataku. Co więcej jesienią możemy spodziewać się ataków sandacza co tylko dodaje zapału w czasie jesiennych wędrówek. Spinning ma swój urok, a słynne „puk” budzi emocje, ale nie ma ono najmniejszego porównania z emocjami związanymi z braniem drapieżnika na zestaw żywcowy. Ta chwila, gdy spławik znika pod powierzchnią wody, potem obserwujemy zachowanie drapieżnika i w końcu decydujemy się na zacięcie. Magia! Nawet w najzimniejsze dni robi się człowiekowi ciepło.

sandacz na żywca

Tylko pojedynczy hak!

Łowiąc drapieżniki na żywca zawsze używam pojedynczego haka, różnica jest tylko taka, że nastawiając się na szczupaka zakładam stalkę i hak o rozmiarze 2/0, a szukając sandacza zakładam przypon z żyłki, bądź fluorocarbonu i kończę hakiem o rozmiarze miedzy 2, a 6. W przypadku szczupaka umiejętność oceny zachowania ryby jest wystarczającym argumentem, który pozwala wybrać odpowiedni moment na zacięcie. Jeśli tniemy zbyt późno znacznie łatwiej jest uwolnić rybę od pojedynczego haka niż z kotwicy. Niestety musimy być szczerzy, kotwica w przełyku szczupaka to bardzo często wyrok śmierci dla ryby, a przecież chcemy tego uniknąć prawda?

szczupak na żywca

W przypadku sandacza sytuacja wygląda podobnie, jeśli nie wiemy kiedy zaciąć rybę to i kotwica nam nie pomoże, a jeśli zatniemy zbyt późno to możemy być pewni, że sandacz tego nie przeżyje. Myślmy o tym wcześniej, później już „popij wodą”. Dlaczego na sandacza zakładam mniejszy hak i nie używam stalki? Sandacz to spryciarz, czuje wszelki opór i jest nieufny, dlatego haczyk nie może być zbyt ciężki i duży, a przypon z miękkiej i mniej widoczniej żyłki nie budzi w nim takich wątpliwości jak twarda, szorstka i widoczna w wodzie stalka. Zdarza się oczywiście, że złowimy sandacza na ciężki, szczupakowy zestaw, ale ten sam zestaw odstraszy wiele ryb.

Zaznaczam, że ten tekst to nie poradnik, tylko opis moich opinii i doświadczeń. Do pisania poradników Ziemba nadaje się jak wspomniana szczupakówka do łowienia uklejek.

Zobacz również: sandacz z gruntu

Zobacz również: sandacz na fileta

Nie siekierą go tylko toporem!

Kilka słów odnośnie sprzętu.

Znacie to uczucie kiedy wchodzicie do sklepu wędkarskiego i macie kupę kasy, żeby kupić sobie wszystko co tylko Wam potrzebne? Ja też nie! Dlatego warto używać uniwersalnego sprzętu. Wielu wędkarzy używa piekielnie mocnych wędek o krzywej ugięcia 3-4 funty. Ja jednak na szczupaka używam dwuczęściowej wędki o długości 3.6 metra i krzywej ugięcia 2 funty. Jak dla mnie to już jest potężna moc, a równie dobrze nadaje się do połowu innych silnych ryb. Do niedawna miałem jeszcze teleskopówkę wygodną w transporcie, ale po ostatnim teście mocy wymaga remontu…

Na sandacza w zależności od metody, na spławik używam tej samej wędki co na szczupaka, a jeśli łowię z gruntu ( bardzo dobra metoda na sandacza, tylko nie można łowić za ciężko ) używam feedera, dzięki czemu sandacz z większą łatwością odchodzi ze zdobyczą… i haczykiem w niej zawartym.

Kołowrotek o rozmiarze 4000 mi spokojnie wystarcza, a grubość żyłki i obciążenie zależy od łowiska.

Ubranka wędkarza

Pamiętajmy o odpowiednim odzieniu i obuwiu. Ciężko cieszyć się wędkowaniem gdy człowiek telepie się w dziwnym, niekontrolowanym odruchu, a palce u stóp i u rąk ponoć jeszcze są, ale już się ich nie czuje. Jeśli macie możliwość zakupu kombinezonu to bardzo polecam! Niech to będzie używany, pstrokaty kombinezon w kwiaty z najbliższego second hand’u, który wygląda gorzej niż chustka, w której nasza babcia chodziła do kościoła, na targ i na spotkania towarzyskie w piekarni, nie ważne! Liczy się to, że ochroni Was od zimna, a co najważniejsze od wiatru, który dopadnie Wasze nerki i inne narządy wewnętrzne gdy się schylicie, a kombinezonu nie będzie z Wami. Dobra czapeczka też nie zaszkodzi, może być z „mohertexu”, aby była ciepła. No i buty! Buty mogą być ciężkie, ale muszą być ciepłe i chronić przed zimnem i wilgocią. Skórzane, wodoodporne buty myśliwskie są super, ale jak ktoś nie ma tysiąca pod ręką, może zaopatrzyć się w ciepłe gumowce z odpowiednio ocieplonym wnętrzem. Tak czy inaczej gdy mrozek zaczyna szczypać należy pamiętać o ruchu.

Efekty uboczne

Wiecie jak to jest jak człowiek dobrze zabezpieczy się od zimna, w domu napije się ciepłej herbatki, którą zatroskana żona szykowała przez 2 godziny, pójdzie nad wodę, wszystko przyszykuje, zastawi wędkę i wtedy… potrzeba mu się odezwie? Tak to uczucie akurat też znam. I to gdy w trakcie „wykonywania obowiązków” następuje branie, a Wy stoicie całkowicie bezradni? To także znam. W skrócie lipa. Dlatego zawsze pozostawajcie czujni i…

Pilnujcie wędek!

ziemba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *