skladki-pzw-na-rok-2016-oplaty-we-wszystkich-okregach
Składki PZW na rok 2016 – opłaty we wszystkich okręgach
8 stycznia 2016
rybomania-2016-poznan-czego-sie-spodziewac
Rybomania 2016 Poznań – czego się spodziewać?
1 lutego 2016

Drop Shot na drapieżnika – czyli okoniowe szaleństwo

drop-shot-na-drapieznika-czyli-okoniowe-szalenstwo

Okoniowa jesień – podsumowanie

Ta jesień byłą dla mnie inna niż zwykłe. Przez lata październik i listopad, a nawet grudzień były dla mnie miesiącami wędrówek z żywcem w poszukiwaniu szczupaka. Zawsze to uwielbiałem. Szczupak to jedna z moich ukochanych ryb, ale drugą z nich jest okoń i to właśnie pasiastym garbusom poświęciłem tegoroczne jesienne weekendy.

Zawsze kochałem okonie. Gdy tato pierwszy raz zabrał mnie na ryby miałem cztery lata i swoją wędkarską przygodę zacząłem właśnie od łowienia okoni. Tato zakładał mi na haczyk małego żywczyka i trafiały mi się piękne garbusy. Mając cztery lata byłem ledwo w stanie utrzymać wędkę w rękach ( wtedy o węglówkach to się jeszcze marzyło ), ale już łowiłem ponad półkilogramowe sztuki. Stryj mojego ojca zarzucał mi na spławik, ale jemu brać nie chciały. Taki już miałem fart młodocianego debiutanta.

Dziś dalej uwielbiam łowienie garbusów, mam już na koncie kilka ryb o wadze ponad kilograma i długości ponad 40 centymetrów, ale wciąż uważam, że to co najlepsze dopiero przede mną.

okoń na dropshota

Drop shotowy trening

W tym roku uparłem się, że poćwiczę metodę, która pozwala na bardzo efektywne łowienie pasiaków, metodę zwaną drop shot.

Nie będę opisywał na czym polega łowienie na drop shota, jak składa się zestawy, jak należy wiązać hak, bo takich informacji jest w sieci pełno. Wolę skupić się na moich odczuciach i emocjach związanych z łowieniem na tę metodę.

Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem przetestowania tego sposobu łowienia, ale raz brakowało czasu, kiedy indziej warunki były nie takie, albo żona miała inne plany… Jakoś tak się to wszystko odwlekało, ale do czasu!

Zacząłem łowienie na drop shota zupełnie inaczej niż to zazwyczaj wygląda. Nie wziąłem nad rzekę spinningu, a matchowy kij o długości 3.9 metra z ciężarem wyrzutu do 20 gram. Do wędki zamontowałem kołowrotek o rozmiarze 2000 i żyłkę o grubości 0.17 mm. Haczyk o rozmiarze 6 dowiązany był do żyłki, bez żadnego przyponu i do tego ośmiogramowy ciężarek. Na przynętę zwykły twisterek. To wszystko.

Dlaczego w ten sposób? Wyszedłem z założenia, że idąc nad rzekę z drop shotem pierwszy raz, lepiej zabrać wędkę, która pozwoli mi prowadzić przynętę dalej od brzegu i lepiej obserwować reakcje ryb. Okazało się, że początek był trudny. Pierwsze 30- 40 minut nie dawały żadnej nadziei, że w ogóle coś złapię, żadnego brania, żadnej ryby. Dopiero po ok 45 minutach i kilku zmianach sposobu prowadzenia i podrygiwania przynętą pojawiły się pierwsze sukcesy. Pierwsze rybki zaczęły się meldować na haku i zdumiewające było jak bardzo efektywne stało się łowienie gdy określiłem jaki sposób prowadzenia przynęty jest skuteczny.

W sumie za każdym razem gdy chce się łowić tą metodą trzeba poświęcić kilkadziesiąt minut na określenie jaki rodzaj prowadzenia jakiej przynęty danego dnia odpowiada rybom.

W przeciągu kilku miesięcy byłem nad wodą kilkanaście razy, z różnymi wędkami i zestawami i moje obserwacje są troszkę inne od najpopularniejszych opinii.

okoniowy dropshot

Żyłka czy plecionka na Drop Shota?

Przy łowieniu na drop shota bardzo popularne jest zestawienie plecionki z fluorocarbonem. Dzięki takiemu zestawieniu mamy odpowiednią moc zestawu, niewidoczny przypon i niską rozciągliwość co pozwala na doskonałe wyczucie brania. Oprócz tego panuje mit, że fluorocarbon zabezpieczy zestaw przed zębami szczupaka jeśli ten zaatakuje naszą przynętę. Używam słowa mit gdyż uważam, że jeśli ja mogę coś przeciąć zębami to szczupak tym bardziej. Przyznaję, że wyczuwalność brań jest znakomita. Branie nawet małego pasiaka sprawia wrażenie kopnięcia, ale zestaw ten ma też swoje wady. Jego sztywność i brak rozciągliwości wpływa negatywnie na możliwość swobodnego zassania przynęty, daje rybie mniej czasu, przez co skuteczność zacięć może spadać. Oprócz tego prowadzenie przynęty jest dosyć nerwowe i mało płynne.

Sama plecionka

Rzadko zdarza się używać plecionki bez fluorocarbonu, czy żyłki ale jest to możliwe i jeśli trafimy na okres intensywnego żerowania ryb w trudnym terenie, gdzie są podwodne zaczepy i mamy mało czasu na podanie przynęty, zacięcie i hol to właśnie takie rozwiązanie może być idealne. Przy mocno przebłyszczonej wodzie plecionka może mieć bardzo negatywny wpływ na ilość brań, ale przecież nie można mieć wszystkiego.

Żyłka

Żyłka jest spoko! Posiada odpowiednią rozciągliwość, jest pod wodą znacznie mniej widoczna od plecionki, a jej wytrzymałość jest większa od fluorocarbonu. Jeśli zastanawia Was czy połączenie miękkiej wędki i rozciągliwej żyłki wpłynie w sposób negatywny na wyczuwalność brań, odpowiem- Tak. Brania będą słabiej wyczuwalne, ale za to delikatne sygnały o pobraniu przynęty wystarczą by rybę zaciąć, a skuteczność zacięcia i holu na miękkim, rozciągliwym zestawie jest moim zdaniem wyższa.

Wklejanka czy zwykły spinning na Drop Shota?

W moim odczuciu lepszym rozwiązaniem jest wklejanka. Pozwala ona na bardziej płynne prowadzenie przynęty i daje rybie więcej czasu i swobody w momencie pobierania przynęty. Brania są równie dobrze wyczuwalne co na sztywnej wędce, a hol pewniejszy bo nie wyszarpujemy rybie haczyka z pyszczka. Oczywiście lekki spinning, bez wklejonej miękkiej szczytówki też się nadał i też na niego łowiłem ryby, ale miałem wrażenie, że wędkowanie jest znacznie bardziej twarde i toporne. Przy łowieniu na jigi szybkość kija jest dużym atutem, ale przy drop shocie raczej mi ona przeszkadzała niż pomagała. Z resztą mówiąc szczerze na drop shota łowiłem dwoma różnymi spinningami, matchowką i feederem i na każdą z tych wędek można spokojnie na drop shota łowić, więc brak specjalnej wędki nie jest problemem.

Przynęta sztuczna czy żywa?

sztuczne przynęta na drop shota

Pod kątem wykorzystania różnych przynęt, drop shot jest absolutnie genialną metodą. Możemy wykorzystywać przynęty gumowe, co jest najpopularniejszym rozwiązaniem, ale także skorzystać z przynęt żywych jak rosówka czy filet. W zasadzie im większa wyobraźnia tym lepiej. Ja korzystałem z różnych przynęt sztucznych i świetnie sprawdzały mi się zarówno wyroby dedykowane pod drop shota jak i popularne twistery i kopytka. Warto pamiętać, że dzień od dnia potrafi się bardzo różnić i przynęty skuteczne dziś nie muszą być skuteczne jutro. Są momenty kiedy ryba nie reaguje na gumowe zabawki i inne błyskotki bez zapachu i smaku, wtedy na ratunek przychodzi przynęta naturalna, w moim przypadku była to rosówka. Solidny robal na drop shotowym zestawie może bardzo poprawić ilość brań. Ja sam byłem pod ogromnym wrażeniem skuteczności rosówki, potrafi ona skusić zarówno grube sztuki, jak i małe bokserki. Co ciekawe nawet te małe wariaty potrafią bez problemu łyknąć rosówkę w bardzo krótkim czasie, ale dzięki budowie zestawu nigdy nie łykają zbyt głęboko i wszystkie zdrowe wracają do wody, a przecież właśnie o to chodzi, prawda?

drop shot na rosówkę

Pamiętajcie, że to wszystko co piszę to tylko moje obserwacje. Nie traktujcie ich jak uniwersalnej prawdy. Wasze doświadczenia mogą być zupełnie inne i podobnie wyciągane z nich wnioski. To jest właśnie fantastyczne, że nigdy do końca nie wiemy, czy nasze założenia i taktyka są słuszne.

Widziałem kilka filmów na YouTube, w których wędkarze używali zestawów dla mnie zupełnie przesadzonych, ale przynosiły im one świetne rezultaty. Łowili na łowiskach, na których nawet toporne zestawy dają świetne wyniki. Tak to już jest, różne łowiska, różne warunki, różny potencjał i różne optymalne rozwiązania.

Osobiście znam wielu znakomitych wędkarzy, którzy dokładają ogromnych starań do każdego, nawet najmniejszego szczegółu i którzy potrafią łowić piękne ryby. Zawsze znajdzie się ktoś na kogo warto spojrzeć i czegoś się od niego nauczyć.

Dla mnie zawsze niedoścignionym wzorem wędkarza będzie mój tato. Pewnie większość z Was ma tak samo. Ogromny zapas wiadomości, pasja i tyle fantastycznych opowieści i wspomnień. Kopalnia wiedzy. Zawsze robiłem co w mojej mocy, by mu zaimponować i akurat z drop shotem mi się udało. Kiedy pokazałem mu jak efektywna jest to metoda był pod wrażeniem. To najlepszy dowód, że wszystkie moje starania w nauce tej metody miały sens.

Życzę Wam, byście także potrafili zaskoczyć znajomych wędkarzy swoimi wynikami.

Ze swojej strony mogę Was zapewnić, że zabawa w drop shota przyniesie Wam bardzo wiele świetnej zabawy. Myślę, że każdy kto korzysta z tej metody może to potwierdzić.

Wędkowanie to fantastyczna pasja i zabawa. Odkrywanie jej nowych odsłon to zawsze świetne doświadczenie. Ja mam przed sobą jeszcze wiele nauki i jeśli będą się z nią wiązać jakieś ciekawostki z pewnością o nich napiszę.

 

Na zakończenie drobne przypomnienie. Są takie wredne stworki zwane szczurami, które potrafią czasem wejść do budynków gospodarczych, garaży i jeśli trzymamy w nich wędki, mogą one paść ofiarą zębów tych średnio sympatycznych gryzoni. Niestety niejeden wędkarz już się o tym przekonał. W związku z tym nawet jeśli za oknem śnieg, a sprzęt czeka na cieplejsze dni, pilnujcie wędek!

Marcin Ziemba

marcin ziemba

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *